O mnie

Jestem.

Z krwi i kości Ślązaczką, z przyczyn niewyjaśnionych sercem z Rosji, duszą zaś z Persji, na polskim paszporcie. Z wyboru muzułmanką. Z apetytem na sufizm i globetrottering, oto dwie filozofie bliskie memu sercu. Jestem też młodą matką, pedagogiem, wiecznie dokształcającą się studentką, blogerką, jestem sobą. Zwią mnie emigrantką, lecz ja się z tym nie zgadzam. Nie pochodzę znikąd i donikąd nie należę, interesuje mnie nieustanna podróż. Nie zagrzewam miejsca na dłużej i nie potrafię zostawać. Uzależniona od wywracania życia do góry nogami.

„Trwać w bezruchu znaczy umrzeć”.

Mieszkam w West Yorkshire od 2010 roku, średnio dwa razy w roku gdzie indziej. Kocham pisać, fotografować, nade wszystko kocham podróże. Blog opisuje moje doświadczenia na wyspiarskiej emigracji, jest trochę lifestyle’u, trochę (dużo) pamiętnika, odrobina przewodnictwa i porad, sporo przemyśleń. Zafascynowana yorkishowską codziennością, kulturą i krajobrazami, dzielę się tu migawkami z życia codziennego w tej niezwykłej krainie.

Enjoy!

19 odpowiedzi na „O mnie

  1. Witam, Magda prowadzi strone WYSPY- redaguje tez gazetke o tej samej nazwie. Chcialabym zadac pytanie- czy mozesz napisac do mnie na adres mailowy? Bardzo prosze i dziekuje:)

  2. ~Darej pisze:

    Miło poczytać Twoje wpisy, na razie biję się z myślami co zrobić po studiach i emigracja to jedna z ewentualności dla tego cenie sobie Twoje przemyślenia i opowieści. Życzę wszystkiego dobrego i na pewno z chęcią będę czytać dalej :)

  3. ~Meg pisze:

    Cześć,dopiero co natrafiłam na Twojego bloga i bardzo mi się podoba jestem rownież ciekawa czy jesteś muzułmanką .Moja ciekawość wynika z Twojego wpisu o Tobie,nigdy nie spotkałam osobę nie muzułmakę ktora kocha Islam kto wie może Ty będziesz pierwsza.Pozdrawiam.

  4. Sadeem pisze:

    Witaj Meg. Jeszcze do niedawna byłam opisaną przez Ciebie osobą, ale przepadło-postanowiłam wygrać z lenistwem i konwertowałam (z perspektywy Europejki niełatwo jest się przestawić i pogodzić z nowymi obowiązkami, wymaga to czasu i zrozumienia po co to wszystko, inaczej ego się buntuje ;D ). Pozdrawiam i życzę miłej lektury bloga.

  5. ~emigrant pisze:

    Hi Sadeem,

    Dzien wolny od pracy. 1. Stycznia 2015 roku. W domu zimno. Oszczędzając na ogrzewaniu właściciel domu wylacza centralne ogrzewanie w ciagu dnia. Siedzimy ubrani na cebulke. W drodze z Polski paczka z super cipla kurtka puchowa. Z ziebnietymi rekami pisze ten wpis zainspirowany Twoim blogiem.
    Szukajc tekstow w Internecie na temat samotności na emigracji, związków mieszanych i porady jak sobie z tym radzic trafiam na Twojego bloga. Uzupełniany na bieżąco, trafne spostrzeżenia i cięte komentarze (to komplement), dobrze się czyta i co wiecej utozsamia z sytuacja jaka ja widze na codzien w UK.
    Jestem na poczatku zwiazku mieszanego, staram sie widziec obydwie strony tej sytuacji. Innosc i fascynacja jako bodziec ale tez innosc jako przeszkoda. Co jest i bylo recepta na pokonanie tych obaw w Twoim przypadku?

    • ~Sadeem pisze:

      Witam w Nowym Roku, wszystkiego dobrego.

      Po pierwsze, jak przykręca ogrzewanie to sobie kupcie grzejniki elektryczne u dogrzewajcie bez jego wiedzy :) Będzie ludzi mroził.
      Po drugie, dziękuję za opinię. Problem ze związkami mieszanymi jest taki, że nie ma na nie jednego sposobu, recepty na szczęście. Ale ta odpowiedź w niczym nie pomaga, więc się nie wywinę. Trudne pytanie. W moim przypadku zdecydowanie pomógł czas, bo główną przeszkodą był kompletny brak zaufania z mojej strony. Pomogły też rozmowy, naprawa kontaktu międzyrodzinnego i oczywiście zachowanie drugiej połówki. Wsparcie, zaangażowanie. Udowodnił mi nieraz że myśli o mnie zanim pomyśli o sobie, nadal to pokazuje, wbrew najbliższym którzy robili mi sieczkę z mózgu że napewno i tak zostawi mnie do jednej z „swoich” bo rodzina i bo różnice kulturowe na codzień. Rodzina jest spoko, więc nie ma takiej opcji, ale ten kontakt też trzeba było zbudować tak, aby był pozytywny. Trzeba też dużo rozmawiać, bo w takim związku zakładanie że druga osoba myśli to co my nie ma sensu. Nigdy nie myśli. Różnice kulturowe to przede wszystkim inne myślenie i trzeba sobie o tym co się myśli i czuje otwarcie mówić, bo inaczej czekają awantury w gruncie rzeczy bez sensu (po wyjaśnieniu rzecz jasna). A takie rozmawianie o swoich uczuciach to też porządna lekcja, nie przychodzi łatwo. A więc szczerość i otwartość przede wszystkim, no i ten czas, w którym uczy się siebie nawzajem w codziennych sytuacjach. Reszta zależy od dwojga partnerów i pewnie też trochę od pochodzenia, bo ludzie z różnych miejsc będą zupełnie inni,
      inaczej wychowani i ukształtowani. Trzeba też pamiętać o kompromisach, ale to w każdym związku. Pozdrawiam i mam nadzieję że to cokolwiek pomoże :P

      • ~emigrant pisze:

        Cześć Sadeem,
        Dziekuje za odpowiedz i za podzielenie sie swoimi doświadczeniami. Wymienilas kilka waznych rzeczy, ktore w Twoim związku sie sprawdzily i nadal działają. Myslę, ze są ważne dla większości relacji z tą różnicą , że do mieszanego podchodzi się ze zdwojoną ostrożnością i zaangażowaniem. Czy jest w tym trochę racji?

  6. ~Aneta pisze:

    Witam,
    Piszę pracę magisterską na temat pracy i życia w Wielkiej Brytanii. Czy mogłaby Pani udzielić mi odpowiedzi na kilka pytań? W swojej pracy mam też bowiem wykorzystać blogi aby poznać jak żyje się Polakom w Wielkiej Brytanii, dlaczego wyjechali, z kim, jednakże bardzo ciężko jest to znaleźć w blogach, więc może mogłabym porozmawiać, popisać z Panią na ten temat?

  7. ~mimazg1 pisze:

    To i ja, pozwolisz Sadeemko, dodam swoją myśl. Fajny blog, i po treści widzę (słyszę) że ten słomiany zapał u Ciebie, to chyba mit. Tyle wpisów wciągu roku, co u ciebie, rzadko spotykałem na innych blogach, nie mówiąc o moim skromnym, bo się ostatnio zacinam (przy pisaniu, rzecz jasna)
    Pozdrawiam i macham z nocnej zmiany

    • ~Sadeem pisze:

      Witaj. Z tym zapałem to jest grunt tak cienki, że wolę się nie odzywać, co by nie zapeszyć. Z każdym wpisem od ponad roku zastanawiam się o czym będę pisać w kolejnych postach. Potem jakoś samo się tworzy, ale nie wiadomo do kiedy. Więc kiedy to blogowanie coś trzaśnie, to będzie jak zawsze – robiłam już w życiu chyba wszystko, łącznie z namiętnym fotografowaniem przez 8 lat. To też rzuciłam, tak rzadko do tego wracam. Taki typ :) Pozdrawiam serdecznie

  8. ~kana pisze:

    Hej! Ja piszę w sumie w troche innej sprawie – dzięki ostatniemu wpisowi, dowiedziałam się, że wyznajesz Islam i bardzo mnie to zaintrygowało. – Mogłabys napisać, co przekonało Cię, by zmienić religię? Na jakie pytania, których odpowiedzi nie mogło Ci dać chrześcijaństwo, odpowiedział Islam? Naprawdę strasznie mnie to interesuje. Ja jestem w trakcie kryzysu wiary, czuję, że chrześcijaństwo mi nie wystarcza, jednak nie zainteresowałam się do tej pory Islamem – w jakimś stopniu też o złą sławę jaką mu terroryści szerzą. Ale jestem otwarta i ciekawa tego, w jaki sposób ludzi poszukują prawdy, stąd to pytanie.
    Pozdrawiam!

  9. ~Jagoda pisze:

    Witaj Ayesha! Pozytywnie i energetycznie. :)

  10. Straszna mieszanka, to kiedy wybuchniesz ;-(( ?
    Lepiej gdzies poza shopping mallem…

    Wybuchaj w przyrodzie najlepiej i to sama, jak juz musisz ! Seriously…
    No chyba sie nie zdziwisz na takie skojarzenia. It is so obvious.

Odpowiedz na „~mimazg1Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>